Kariera sportowa, szczególnie w tak kontuzjogennym sporcie jak MMA, może trwać bardzo krótko. Nic zatem dziwnego, że zawodnicy próbują już w trakcie jej trwania zabezpieczyć się na przyszłość otwierając sobie inne drogi aktywności zawodowej. Dobrym przykładem może tu być Ronda Rousey czy Randy Couture, którzy walcząc pod banderą UFC rozpoczęli pracę w przemyśle filmowym. Dobra promocja i wykreowanie własnego nazwiska jako silnej marki, może zaowocować w przyszłości spokojną emeryturą po zakończeniu sportowej kariery.
Wygląda na to, że podobnie myśli również inna znana zawodniczka UFC Miesha Tate, która poszła w ślady Donalda Cerrone i podpisała umowę z KHI Management, firmą menadżerską reprezentującą sportowców.
W rozmowie z portalem MMAJunkie Tate powiedziała jaki cel jej przyświeca:
W rozmowie z portalem MMAJunkie Tate powiedziała jaki cel jej przyświeca:
Chcę zbudować własną markę, wyjść poza świat MMA i stać się znanym nazwiskiem, a KHI właśnie na tym się skupia. Nie chcę się ograniczać, mam swoje plany i pomysły. Myślę, że KHI pomoże mi w rozwinięciu się na wielu różnych polach aktywności.
Pewnego dnia, gdy fizycznie nie będę już zdolna do walki, chcę mieć zabezpieczenie. Nie chcę myśleć jedynie o tu i teraz. Myślę, że to błąd popełniany przez wielu zawodników. W MMA kariera trwa bardzo krótko. Nie widzę siebie walczącej w wieku 40 lat, dlatego pracuję nad jakąś zmianą.
mmabiznes.pl
fot. flickr.com
0 komentarzy